Awaken Realms w ofensywie, czyli przebudzenie w eterze

Dzisiaj przede wszystkim słowo o Etherfields, ale fani unboxingów również znajdą coś dla siebie.

Wrocławski czarny koń Kickstartera znany jest ze swoich olbrzymich gier figurkowych i spektakularnych kampanii crowdfundingowych. Dbałość o wygląd gier i śmiałe pomysły mechaniczne to kolejne wyróżniki AR. To pierwsze można podziwiać w ich wcześniejszych produkcjach, na przykład świeżutkim unboxingu dodatków do Nemesis oraz nie mniej świeżym unboxingu gry Tainted Grail. Dzisiaj jednak zajmiemy się tym ostatnim, czyli głową w chmurach, a to za sprawą ich najnowszego dzieła – Etherfields.

Nemesis – Unboxing dodatków

 

Tainted Grail – Unboxing podstawki

 

Na wstępie zaznaczę, że nie mam zamiaru nikogo przekonywać do wsparcia – można powiedzieć, że redakcja PrzyStole jest w bliskich kontaktach z wydawnictwem (Kamil współpracuje z Awaken Realms oraz odpowiada za Awaken Realms Lite). Chociaż materiał nie jest w żaden sposób sponsorowany, komuś mogą nie odpowiadać takie koligacje i ma do tego prawo. Wyjaśnione? No to zaczynamy.

Etherfields – czym jest?

Etherfields reklamuje się szumnie jako „dream crawler”, co można przetłumaczyć na „snopełzacza”, co z kolei jest oczywistym nawiązaniem do gatunku dungeon crawlerów (czyli „lochopełzaczy”). Spodziewać się możemy zatem gry, która pozwoli nam zanurzyć się w oniryczne krainy pełne dziwacznych stworzeń, zagadkowych wydarzeń oraz niedomówień mieszających się z rzeczywistością. Całość, tak jak w przypadku pozostałych tytułów od Awakenów, ma być napędzana solidną dawką fabuły, splątanych w obszerną kampanię. Według deklaracji wydawcy całość ma zapewnić ponad 50 godzin regrywalnej kampanii dla drużyny złożonej z 1-4 graczy (tak, to koop), z czego jedno posiedzenie ma zajmować około 90-180 minut. Z pewnością cieszyć może fakt, że pamiętano o systemie szybkiego zapisu. Cena za core box wraz ze streatch goalami to £75/94$. Tyle jeśli chodzi o twarde dane.

Gier z bogatą historią było sporo, co w takim razie ma wyróżniać Etherfieldsy? Właśnie rzeczona oniryczność, czyli niepewność i nieprzewidywalność mimo pozornej logiki i spójności. W jaki sposób to osiągnięto? Po pierwsze każdy nowy rozdział kampanii kryje w sobie tajemnice. Bardzo często rzeczy mogą się jawić innymi niż w rzeczywistości, a strzępki historii każą się jedynie domyślać większej układanki. Mało? A więc maski. Gracze na początek przygody wybierają swoją maskę, jaką chcieliby przybrać w danym scenariuszu. Wiedzą, jaka emocja będzie napędzać ich postać, ale nie mają pojęcia, w jaki sposób przełoży się to mechanicznie na dodatkowe zdolności. Więcej? Proszę bardzo – strzępki snów – dzięki specjalnym żetonom gracze będą mogli zyskać bonusy, ale tylko, jeśli… odnajdą miejsce w grze, skąd pochodzą ilustracje na posiadanych żetonach. Żadnych abstrakcyjnych testów, zwyczajnie trzeba się przyjrzeć temu, co jest rozłożone na stole. Podobno zastosowano także inny zabieg – być może gra nie zdradzi wprost, że na przykład niebieski ptaszek zwiastuje nieszczęście, ale z czasem gracze mogą zacząć zauważać podobne zależności i na ich podstawie podejmować decyzje. Zasady mogą się zmieniać, interakcje wywierać wpływ na świat gry, a myślenie poza schematem ma być mocno premiowane.

Co jeszcze w mechanice?

Znajdziemy tu deckbuilding, za pomocą którego będziemy kształtować nie tylko naszą postać, ale także otaczającą nas rzeczywistość, odkrywanie świata poprzez eksplorowanie kart oraz wspomniane wcześniej zwiedzanie wybranych lokacji. Co ciekawe walka ma być zawsze tylko jedną z opcji, często nienajlepszą, a napotkane istoty będzie można przegadać lub oszukać. Nad projektem czuwa sam Michał Oracz, którego przedstawiać chyba nie trzeba, więc osobiście jestem dość spokojny o spięcie tego w zgrabną całość.

 

Pół słowa o wykonaniu

Mimo, że znaczna część gry rozgrywa się na kartach, nie zabrakło figurek co ważniejszych postaci. Są one piękne, ale i… dość niepokojące. Wijące się z eteryczną lekkością, ale drapieżne zarazem, najlepiej zobaczyć samemu. A co do samych kart – robią wrażenie. Ilustracje zdają się wręcz wyciekać z każdego możliwego miejsca w grze, ale nie ma się co dziwić, skoro mają one pełnić również mechaniczną rolę. Jeżeli ktoś chciałby się zanurzyć w klimacie Dixita dla dorosłych – zdecydowanie warto się przyjrzeć kampanii.

Może i tym razem uda się pobić kolejny rekord, a może to tylko senna mara… Sprawdzać możecie tutaj, a kampania właśnie przed chwilą wystartowała.

  • Maciej Domagała

    Hej,

    Szybkie pytanie: „Całość, tak jak w przypadku pozostałych tytułów od Awakenów, ma być napędzana solidną dawką fabuły, splątanych w obszerną kampanię.”. Możecie podać przykłady gier od AR gdzie faktycznie ta solidna dawka fabuły występuje?