Jak malować figurki – część 1 – Pierwsze zakupy

W mojej głowie zrodziła się myśl, aby odświeżyć poradnik malowania, który napisałem kilka lat temu na ZnadPlanszy.pl.

W cyklu 7 artykułów postaram się z Wami podzielić moją wiedzą na ten temat. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że do poziomu „pro” jeszcze mi daleko, a cały poradnik jest raczej pisany z myślą o początkujących malarzach. Zanim zacznę tekst właściwy, chciałbym jeszcze napisać jedną, ważną dla mnie rzecz:

Korzystając z chwili uwagi chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy zostawili odzew po przeczytaniu mojego starego poradnika. Jakiś czas temu wszedłem na grupę pewnej gry bitewnej i na pytanie nowicjusza jak zacząć malować swoje figurki, kilka osób wkleiło link do mojego leciwego już artykułu. Przyznam Wam szczerze, że bardzo miło mi się zrobiło na serduszku! Właśnie to zmotywowało mnie do pracy nad odświeżeniem serii. Chciałbym podziękować również przyjaciołom oraz znajomym, w szczególności Łukaszowi, którzy odpowiadali na moje laickie pytania dotyczące malowania. Raz za razem, spam po spamie, za dnia i w nocy. To dzięki Wam moja umiejętność malowania uległa poprawie! I na koniec podziękowania dla Piotra, właściciela sklepu, z którym od zawsze współpracujemy. Ten tekst nie powstałby bez jego pomocy!

Spis artykułów

  1. Spis artykułów

    1. Pierwsze zakupy – czyli opis farb, pędzli, akcesoriów niezbędnych do malowania- o tym, dlaczego moje figurki nie są tak ładne jak te ze zdjęć innych malarzy
    2. 7 grzechów głównych początkujących malarzy – krótki tekst o błędach, które notorycznie zdarzają się każdemu z nas
    3. Podstawowe techniki malowania – nakładanie podkładu, kolorów podstawowych, dry-brush, wash, cieniowanie
    4. Zaawansowane cieniowanie – o mieszaniu kolorów oraz ich malowaniu
    5. Podstawki w praktyce – o tym, jak zrobić efektowne podstawki
    6. Efekty specjalne – czyli o tym, co wspólnego ma ze sobą malowanie figurek i modelarstwo
    7. Przykładowe prace krok po kroku

Przed zakupami

Cykl naszych poradników rozpoczyna tekst, na którego podstawie będziecie mogli ocenić czego potrzebujecie, aby zacząć swoją przygodę z malowaniem. Na początku będzie trochę o farbach i różnicach między nimi, następnie o pędzlach, później przejdziemy przez podkłady i lakiery, kolejnym etapem będzie dobór dodatkowych akcesoriów, a na sam koniec – co warto malować. Rozpisywać się o tym „dlaczego warto malować” chyba nie trzeba. Dobre, uspokajające hobby w które można zaangażować całą rodzinę, a którego efektem ubocznym będą pięknie pomalowane figurki na stole. Czego chcieć więcej?

 

1. Farby

Rozróżniamy wiele rodzajów farb, dla przykładu akrylowe, olejne, akwarele, plakatówki i tak dalej. Jednakże do malowania plastiku odpowiednie są tylko dwa rodzaje – akrylowe i olejne. Malowanie tymi drugimi jest znacznie bardziej skomplikowane i mniej popularne, dlatego też skupimy się na farbach akrylowych. Na rynku jest coraz więcej firm produkujących ten rodzaj barwników. W naszej branży najbardziej popularnymi są Citadel, Vallejo oraz Army-Painter. Oczywiście na nich nie kończy się lista producentów, Scale75, Pactra i setki przeróżnych typowo malarskich i mniej modelarskich odpowiedników. Jednym słowem – jest z czego wybierać. Ja na co dzień korzystam z tych, których czcionkę pogrubiłem. Jednak żeby nie było za łatwo, to same farby akrylowe dzielą się na wiele kategorii i spróbuję je teraz w kilku słowach opisać, skupiając się na dwóch wybranych firmach:

a) Citadel – Base – są to farby, które cechują się sporym kryciem. Są to farby gęstsze i dobrze kryjące, które oczywiście można bez problemu rozcieńczać wodą.

b) Citadel – Layer – kolejnym typem farb tego producenta są „layer”, farbki, które służą do nakładania kolejnych warstw podczas cieniowania. W przeciwieństwie do „base” nie kryją one tak dobrze, co ma swoje plusy i minusy. Minusem jest to, że aby dana powierzchnia zmieniła kolor na jednolity będziecie musieli nałożyć kilka warstw farby. Plus jest taki, że ze względu na ich konsystencję początkującym malarzom ciężej będzie „zapaćkać” figurkę zbyt grubą warstwą farby. Osobiście jednak bardziej preferuję „base”, wolę mieć gęstszą farbę i samemu nadawać jej odpowiednią konsystencję.

c) Citadel – Shade – czyli nic innego jak popularne „washe”. W skrócie to bardzo rozcieńczone farby, które spływają do szczelin w figurce, skutecznie ściemniając zalane obszary. Tutaj Citadel moim zdaniem robi najlepsze farby do tej techniki „wash”, patrząc przez pryzmat wszystkich producentów na świecie. W teorii najlepiej mieć shade w każdym możliwym kolorze, ale w praktyce przynajmniej na start wystarczy Citadel Shade: Agrax Earthshade. Jest to wash, którego używam w zatrważających ilościach, pasujący do ściemniania prawie wszystkich kolorów. „Shade” są podzielone na dwa rodzaje, zwykłe oraz „gloss” Różnica między wersją „gloss” a zwykłą jest w tym, że „gloss” po zaschnięciu świeci oraz podczas malowania lepiej się rozprowadza po figurce. Właśnie przez to rozprowadzanie polecam wybierać tę wersję. Oczywiście minusem jest efekt „odbijania światła”, ale matowy lakier na wykończenie bez problemu naprawi ten często niepożądany efekt.

d) Citadel – Contrast – są to trochę gęstsze „shade”, które działają jak kolor bazowy i „shade” w jednym. Farba skutecznie dodaje koloru naszej figurce, spływajac przy tym do zakamarków, ściemniając je. Drogie, bardzo specyficzne farby, które świetnie nadają się do modeli posiadających gęstą fakturę – futra, łuski, kości i wszystko, co nie jest dużą, płaską powierzchnią do malowania. Polecam je wszystkim, którzy mają do pomalowania ogrom figurek, a chcą to zrobić szybko.

e) Citadel – Technical – tak naprawdę jest to bardzo obszerna grupa farb do zadań specjalnych. Świecące farbki, farby służące do robienia piasku na podstawkach, wszelkiego rodzaju metalizery. Tak naprawdę ciężko zdefiniować tę grupę w kilku zdaniach.

f) Citadel – Dry – farby wykorzystywane podczas techniki dry-brusha, ciężko nimi malować w standardowy sposób. Ogólnie na start nie polecam.

a) Vallejo – Model – farby odpowiadające Citadel – Base, z tym, że mające mniej intensywne kolory. W teorii te farby łatwiej zdrapać porównując do linii „Game Color” ale w praktyce nigdy czegoś takiego nie zauważyłem. W zależności od danej barwy niektóre kryją lepiej, a inne gorzej.

b) Vallejo – Game Color – ponownie, farby odpowiadające Citadel – Base, ale tym razem z dużo szerszą gamą kolorystyczną. I ponownie, w zależności od danej barwy niektóre kryją lepiej, a inne gorzej.

c) Vallejo – Wash – odpowiednik Citadel – Shade. Ogólnie moim zdaniem nie umywają się pod względem jakości do konkurencji, dlatego polecam jednak Shade od Citadel.

d) Vallejo – Environment – farby do efektów pogodowych, dodające efekt rdzy, piasku czy błota na naszych modelach. Bardzo fajna linia, która idealnie nadaje się do efektów specjalnych.

e) Vallejo – Ink – Inki to specjalny rodzaj farb, który służy do „kolorowania” naszych modeli. Farby te mają bardzo słabe właściwości kryjące, ale już jedna warstwa wystarczy, aby kolor naszej figurki uległ zmianie lub stał się bardziej intensywny. Fenomenalne farby, które są wykorzystywane podczas niektórych technik malowania.

Jakie farby wybrać na start?

Pierwsza zasada malarza mówi – obojętnie ile farb kupisz, zawsze jest ich za mało. Osobiście kupiłbym jakiś zestaw startowy, mający kolory podstawowe oraz jakieś farbki do efektów specjalnych – taki jak ten. Do tego dokupiłbym kilka bazowych kolorów jakich nam brakuje i gotowe. Jeżeli znowu chodzi o wybór firmy, to nie ma większej różnicy czy to będzie Army Painter, Citadel czy Vallejo, przynajmniej podczas malowania. Różnica natomiast jest w rodzaju pojemniczków, ponieważ te od Citadel bardzo ułatwiają farbom wysychanie. Tak czy inaczej, jeśli zdecydujecie się na zestaw startowy innej firmy niż Citadel, np. army-painter, niezapomnijcie dokupić Citadel: Shade – Agrax Earthshade!

2. Pędzle

 

Wyróżniamy dwa główne rodzaje pędzli ze względu na rodzaj włosia – sztuczne i naturalne. Pędzle naturalne przeważnie są droższe, ze względu na pory i mikro ubytki we włosiu lepiej absorbują wilgoć, oraz nawet gdy kształt pędzla nam się zniszczy, można go próbować uformować na nowo. Pędzle sztuczne natomiast są tańsze, łatwiej się je czyści, krócej trzymają wilgoć. Ponadto pędzle można jeszcze podzielić ze względu na rodzaj końcówki – okrągłe albo płaskie.

Do malowania będziemy potrzebować 1-2 pędzli płaskich w rozmiarze od 3 – 8 do drybrusha. Ten pędzel nie musi być drogi ponieważ już po pierwszym użyciu będzie on zniszczony. Dodatkowo 1 lub dwa pędzle płaskie do malowania większych powierzchni, rozmiary ponownie od 3 do 8. Następnie pędzel okrągły, nasz „główny”. W przeciwieństwie do wcześniejszych pozycji, polecam tutaj wydać trochę więcej pieniędzy. Różnica w użytkowaniu taniego a porządnego pędzla jest potężna. Oczywiście nie warto na start kupować narzędzia za 40-50 złotych, ponieważ bez doświadczenia i tak szybko je zniszczymy, ale naprawdę warto dopłacić te 5-10 złotych i kupić coś ze średniej półki. Nasz główny pędzel powinien być okrągły z możliwie „ostrą” końcówką, rozmiar 2 będzie idealny na start – na tyle mały, że pozwoli nam malować małe detale, na tyle duży, że malowanie figurki nie będzie żmudnym procesem. Z czasem nasze pędzle będą niszczeć, co jest procesem dość naturalnym. Takie oto nadgryzione przez ząb czasu pędzle warto sobie zostawiać, zamiast wyrzucać – w przyszłości posłużą one do malowania farbami / klejami, które niszczą włosie.

Jakie pędzle wybrać na start?

Naszym głównym pędzlem niech będzie coś pokroju „KOLINSKY RED SABLE BRUSH SIZE 2”, stosunek jakości do ceny jest bardzo dobry. Następnie pędzel nylonowy płaski, rozmiar 6/8 do drybrusha, oraz drugi taki sam o rozmiarze 6 do malowania płaskich powierzchni. Z czasem warto dokupić pędzel do detali oraz – gdy przestaniemy już niszczyć pędzle – zaopatrzyć się w naturalny pędzel do drybrusha oraz lepszy „główny” pędzel.

3. Podkłady i lakiery

Ten punkt jest niezwykle ważny w przypadku, w którym zależy nam na trwałości naszych małych dzieł sztuki. Dzięki podkładowi farba będzie trzymać się figurki, a nie po niej spływać, a lakier dodatkowo zabezpieczy nasze modele przed niepożądanymi odpryskami / odrapaniami. Wybór podkładów jest ogromny, polecam jednak kupno modelarskich ponieważ w moim odczuciu one działają znacznie pewniej – nigdy nie trafiłem na „słabszą” partię, co w takich podkładach z castoramy się zdarza. Firma – jak kto woli, Citadel, Army Painter, Vallejo. W dalszych częściach poradnika będę pokazywać metody malowania na białym, oraz czarnym podkładzie – polecam kupić oba. Bardzo często korzystam z techniki pre-shadingu, która polega na zapodkladowaniu modelu na kolor czarny, a następnie zrobieniu z dwóch kątów natrysku białego, który sprawi, że nasza figurka będzie już na wstępnie ładnie pomalowana. Puszka podkładu wystarczy na około 30-40 modeli.

Jeżeli chodzi o lakiery, wydaje mi się, że tylko jeden wybór jest słuszny – matowy CITADEL MUNITORUM VARNISH. Moje doświadczenie z innymi lakierami jest raczej przykre. Jeżeli chcemy zredukować koszta, to można posłużyć się lakierem nakładanym pędzlem, tutaj polecam albo firmę pactra i ich matowy lakier, albo vallejo – również mat.

4. Dodatkowe akcesoria

W malarskim hobby znajdziemy wiele bardzo przydatnych akcesoriów. Niektóre są tanie, inne droższe, niektóre są wręcz niezbędne, inne tylko dla posiadaczy nadmiaru gotówki. W tej części tekstu będę pisać o wszystkim, z czego sam korzystam.

a) Mokra paleta – Jest to nic innego jak pojemnik z gąbką i papierem, który zatrzymuje wilgoć i sprawia, że nasze farbki nie wysychają. Zasada działania jest banalnie prosta – zamaczamy w wodzie gąbkę, na to kładziemy specjalny papier przepuszczający wilgoć tylko z jednej strony (taki do pieczenia wypieków też może być) i na ten papier nakładamy farbkę którą będziemy malować.
Przewaga mokrej nad zwyczajną paletą jest taka, że farba nam nie wyschnie przez kilka następnych godzin, dzięki czemu nie będziemy marnować mniej pigmentu podczas malowania – nasze farbki starczą nam na dłużej. Taki wynalazek można też zrobić samodzielnie w domu, nie trzeba kupować gotowego rozwiązania jeżeli nie mamy na to pieniędzy. Jedyna, chociaż bardzo duża tak naprawdę, różnica między paletą od producenta a samodzielnie zrobioną jest taka, że te „pro” można zamknąć po malowaniu, schować i wrócić do malowania za kilka dni. Uszczelki od pokrywy skutecznie zatrzymają odparowywanie wody. To jest szczególnie użyteczne w momencie, w którym malujemy farbką wymieszaną z innych barw, a nie „gotowcem” z pojemniczka.
Osobiście korzystam z tej palety – Redgas Everlasting, mogę ją polecić w 100%.

b) Trzymadełka do figurek – Trzymadełko do figurek pomaga w dwóch aspektach – stabilniej trzymamy figurkę, przez co możemy malować z większą precyzją, oraz dzięki temu, że miniaturka jest przytwierdzona do plastiku i jej nie musimy dotykać, nie zatłuścimy jej podczas malowania. Jest to szczególnie ważne, ponieważ farby akrylowe oraz podkłady, bardzo nie lubią tłustych powierzchni. Rodzai trzymadełek jest sporo, na co dzień korzystam z Citadel Paiting Handle do mniejszych modeli, oraz Redgrass RGG 360 do większych / niestandardowych. Jeżeli szkoda nam pieniędzy na takie wynalazki, zalecam kupno rękawiczek jednorazowych, lub zmajstrowania własnego trzymadełka.

c) Aerografwręcz legendarne urządzenie, wokół którego narosło tyle mitów, że nie sposób je wszystkie zliczyć. Przyjęło się, że jeżeli chcemy malować na poziomie „pro” to aerograf jest niezbędnym narzędziem aby uzyskać ten efekt. Niestety, albo stety, większość perfekcyjnych modeli które w swoim życiu widziałem były pomalowane tylko i wyłącznie pędzlem. Cierpliwość, wyobraźnia oraz dobry pędzelek to klucze do sukcesu, nie aerograf w rękach laika. Kupno aero wraz z kompresorem to wydatek rzędu 500+ złotych. Aktualnie mam w domu trzy aerografy, porządny kompresor i mimo pomalowania setek figurek, korzystałem z mojego zestawu może kilka razy. Wydaje mi się, że są trzy sytuacje w których poleciłbym aerograf: 1 – gdy mamy osobne pomieszczenie na warsztat modelarski, w którym sprzęt może stać wyciągnięty cały czas. 2 – gdy malujemy dziesiątki figurek w tym samym schemacie kolorystycznym. 3 – gdy malujemy figurki które mają bardzo duże, płaskie powierzchnie. Sama obsługa jak i malowanie aerografem nie jest aż takie proste jak mogłoby się wydawać, a liczba problemów związana z uszczelkami, czyszczeniem czy konserwacją tego sprzętu sprawia, że naprawdę nie polecam tego rozwiązania początkującym malarzom.

d) Aceton – dużo acetonu technicznego, lub zwykłego (zmywacz do paznokci). Głównie po to, aby od czasu do czasu wyczyścić nasze pędzle, kubki i inne akcesoria które pobrudzimy farbą akrylową.

5. Co będziemy malować

W piątym kroku musimy się zastanowić co będziemy malować. Na start najlepsze będą figurki z „hard plastiku”, ponieważ w przeciwieństwie do metalu łatwo się je składa i maluje, a posiadają mnóstwo detali i uwypukleń, które skutecznie ułatwią malowanie. Niestety niektóre figurki z gier planszowych są bardzo niewdzięczne do malowania, ponieważ ich plastik jest miękki oraz pozbawiony detali. Przykładem niech będą miniaturki z „wojny o Pierścień”, które są po prostu fatalnym materiałem do malowania. Figurka figurce nie równa. Tutaj musicie uwierzyć mi na słowo, że dobry model znacznie łatwiej przyzwoicie pomalować, od modelu średniego lub słabego.

Osobiście na start polecam zakup jakiś figurek od Games Workshop. Dla przykładu paczka 4-5 modeli do Underworlds kosztuje około 70 złotych, a materiał do nauki jest zacny.

6. Ile to kosztuje?

Zestaw farbek na start – około 150 zł
Zestaw pędzli na start – 40 złotych
Podkład i lakier – 100 – 150 zł
Dodatkowe akcesoria – 100 zł – ale bez tego można się obejść
Modele – od 50 zł do kilkuset złotych za model, ale można też wziąć figurki z gier

Podsumowanie:
Na start należny wydać około 300 złotych, 200 złotych przy wersji ultra budżet, 400 złotych przy wersji „dobry start”. Niestety w tym hobby zawsze jest za mało farbek, zawsze brakuje podkładów, zawsze się niszczą pędzle, zawsze przydałoby się coś ekstra. Gdy dzielę moje roczne wydatki na malowanie przez 12 otrzymuję wynik, że ta przyjemność kosztuje mnie około 100 złotych miesięcznie. Oczywiście nie licząc modeli.