Gra Miesiąca – Wrzesień 2018

Wrzesień się skończył, a wraz z chłodniejszymi dniami i wieczorami częściej sięgamy po gry planszowe. Co wybraliśmy w redakcji zobaczcie poniżej.



Bartek: RISING SUN

W tym miesiącu na stole lądował głównie Rising Sun. Po długiej przerwie wróciłem do tego tytułu. Początki były trudne, ale z każdą kolejną grą zauważam świetny balans i wiele dróg do zwycięstwa. Można mieć wielką armię i iść w bój z pieśnią na ustach, można kolekcjonować punkty za naprawdę wiele rzeczy oraz zalewać planszę falą potworów. Jednakże, rzecz która najbardziej mi w RS odpowiada to licytacje. Te emocje, które towarzyszą odsłonięciu naszych typów nie da się niczym zastąpić. Polecam granie z jakimś stoperem, bo wtedy obstawianie jest jeszcze lepsze.


Kamil: STAR WARS X-WING 2.0

X-wing 2.0 to najlepsze co mogło spotkać to uniwersum. Odświeżone karty ulepszeń, znacznie większy nacisk na latanie a nie budowanie swojego silniczka, brak niezbalansowanych automatycznych trafień, brak punków ulepszeń i nowa aplikacja, a do tego zestawy konwertujące nasze floty z wersji 1.0 do 2.0. To wszystko składa się na naprawdę porządny tytuł, w który aż grzech nie zagrać. Dlatego jeżeli ktoś grał w x-winga to powrót będzie dla niego miłym zaskoczeniem, a dla tych wszystkich którzy jeszcze tego nie próbowali, powinni to zrobić jak najszybciej bo naprawdę warto.

Łukasz: CZTERY ŚLEDZTWA SHERLOCKA HOLMES’A

Wrzesień, a więc czas powrotu do szkoły i obowiązkowych lektur. Tak się składa, że we wrześniu rządził u mnie niepodzielnie… komiks paragrafowy o Sherlocku Holmesie! Świetnie napisana, trzymająca w napięciu historia, ciężko się zaciąć, ale równocześnie łatwo coś pomylić lub przeoczyć. Genialnie skonstruowane, bardzo logiczne intrygi, do tego możliwość wyboru bohatera (Watson lub Holmes). Zdecydowanie najlepsza do tej pory pozycja z serii.


Robert: DEAD MAN’S DOUBLOONS

Piraci to jeden z klimatyczniejszych motywów, jak dokąd nie mających szczęścia do planszy. W zasadzie oprócz Kupców i Korsarzy i serii Rum and Bones mało jest tytułów wartych wzmianki. Na tym tle Dead Man’s Doubloons znajduje się oczko wyżej, mimo prostej mechaniki oferując całkiem sporo decyzji. Szkoda, że bitwom morskim brak trochę głębi, zaś okrętów nie można ulepszać, jednak tym co najbardziej mnie zawiodło jest skalowanie. Dead Man’s Doubloons bardzo traci na 2 osoby a sporo akcji (przede wszystkim abordaże) staje się bezcelowa, gdy w okolicy zabraknie przeciwnika. Z drugiej strony klimat wręcz wylewa się planszy i to nie tylko dzięki kuszącym oko modelom okrętów – bitwy morskie, okręty widma poszukiwania ukrytego skarbu – fani Wyspy Skarbów poczują się jak w domu.


Sebastian: STAR WARS REBELIA: Imperium u Władzy

Rebelia już wcześniej była wyjątkowym tytułem, który przenosił nas do świata Gwiezdnych Wojen i oferował filmowe doznania lepsze niż najnowsze części sagi. Dzięki dodatkowi jednak stał się jeszcze lepszy! Dodatkowe jednostki wprowadzają ciekawe rozwiązania, a nowi bohaterowie potrzebną świeżość, ale tak naprawdę dwie rzeczy są najważniejsze: nowe cele dla Rebelii, dzięki czemu łatwiej jest im zdobywać punkty oraz zmiana walki na bardziej kinową! Upadający At-At dzięki użyciu harpuna śmigacza śnieżnego, wsparcie Eskadry Łotrów czy bombardowanie orbitalne… jest jeszcze bardziej filmowo i epicko! Nigdy więcej bez dodatku nie gram!